Tygodnik #1

Bez tytułu

Jak ten czas szybko leci i już można powiedzieć, że są wakacje. Z czego bardzo ale to bardzo się cieszę. W końcu mogę zatroszczyć się o siebie i robić to co mi się podoba. Chociaż pewnie tak nie do końca, bo muszę znaleźć pracę, bo już w następnym miesiącu planowane są wyjazdy, a pieniądze z drzewa nie spadną.

Pierwszy z nich to wyjazd nad nasze morze do Jantar z moim Marcinem. Byłam już kilka lat temu tam i bardzo spodobało mi się to miejsce. Jest takie klimatyczne i ulokowane w pięknym miejscu. Już nie mogę się doczekać tego wyjazdu, bo wiem, że czas ten intensywnie wykorzystamy i pozwiedzamy wiele ciekawych miejsc. Jeśli oczywiście znacie ciekawe miejsca, które warto odwiedzić w Jantar jak i w okolicach to z chęcią się  dowiem i będę miała je na uwadze.

Drugi wyjazd jedynie z rodzicami, a wielka szkoda, że nie może Marcin z nami jechać, ale co zrobić. Jadę na początku sierpnia do Chorwacji Makarskiej. Widok gór z morzem to jest na pewno piękny widok na który już czekam od kilku miesięcy.

Ale przejdźmy do tego jak mi minął ten tydzień. Na pewno nie mogę narzekać na nudę, bo cały czas coś się działo. Mimo, że z boku wydawało by się, że nic konkretnego nie robiłam to jednak było inaczej.

Do środy musiałam się jeszcze męczyć, bo jeszcze zajęcia szkolne trwały i trzeba powpisywać oceny do indeksów, ale ten rok szkolny jest ze mną i ze spokojem nie muszę się martwić o nic. Tylko w końcu mogę się zrelaksować, puki jeszcze pracy nie ma a już pewnie niedługo zacznę pracę.

W czwartek pogoda dopisała, więc grzech było by nie skorzystać z uroków wolnego i ten czas powinno się spędza intensywnie na świeżym powietrzu i tak też zrobiłam wraz z Marcinem chodziliśmy po parku jak i do zoo gdzie większość zwierząt odwracała się do nas tyłem. Kilka godzin spędzonych na świeżym powietrzu dobrze zrobiło i czułam się dzięki temu zrelaksowana. Doszliśmy również z Marcinem do wniosku, że prawdopodobnie zakładamy za rok firmę taką sezonową i otwieramy budkę z watą cukrową. Wydaje mi się, że to dobry pomysł, ale mamy jeszcze sporo czasu, bo aż rok i wszystko poukładamy sobie w głowie i musi to być dopięte na ostatni guzik.

W piątek jak i w sobotę nocowaliśmy na Marcina działce. Może i fajnie było, ale mam jakieś mieszane uczucia względem tego całego wypadu. Zamiast odpocząć cały czas trzeba było coś robić i zamiast odpocząć to dużo zamieszania było. Co najgorsze skończyły mi się tabletki od alergii a tam jednak daleko do jakiejś apteki to musiałam być skazana na pyłki i okropnie się przez to czułam, ale co zrobić taki już mój los.

Niedziela natomiast była cudowna. Powrót do domu, przyszykowaliśmy się i po kilku godzinach na trochę się spotkaliśmy. Wieczorny spacer po parku to jest to co naprawdę lubię i sprawia mi to wielką przyjemność. Skończyło się jeszcze lepiej, bo niedaleko mnie otworzono food tracki i zjedliśmy meksykańską tortille. Bardzo pomysłowo nazwali to stoisko, Cho na szame, więc na pewno zapamięta się taką nazwę i na długo pozostanie w głowie. Poza tym pyszne jedzenie serwują i w dość przestępnych cenach.

Polecajki

7 minut po północy

Piękna bajka, chociaż nie jest animowana. Wydaje mi się nawet, że bardziej jest to film skierowany do osób dorosłych, bo dotyka dość ważny temat. Zbliżająca się śmierć rodzica musi być dla dziecka czymś wstrząsającym. Ten film ukazuje w piękny sposób emocje, które towarzyszą naszemu głównemu chłopczykowi, który musi się zmierzyć z chorobą swojej mamy, co na pewno jest trudne dla 10 letniego chłopca. Wiadomo musi być element fantastyki, którym jest gadające drzewo jak i jego opowieści, które są w piękny sposób ukazane. Bardzo gorąco polecam obejrzeć film, bo jest warto poświęcić swój czas na obejrzenie jego.

Lekarstwo na życie

Przymierzałam się do tego horroru już od dawna, ale jako osoba bojąca się takich filmów odkładałam go na bok. Szczerze niepotrzebnie to robiłam, bo nie był on straszny. Chociaż było kilka takich zaskakujących momentów, wiecie ta mroczna melodia i coś się pojawia niespodziewanie, ale jeśli czekacie na horror gdzie flaki tryskają to nie jest to taki film, bardziej stara się on zniszczyć psychikę i robi to znakomicie. Chociaż koniec filmu był beznadziejny i mogli się bardziej postarać. Niestety więcej nie napiszę, bo i tak niedługo planuje zrecenzować dość dużo filmów jak i seriali i tylko tyle powinno wam wystarczyć odnośnie tego filmu.

Worqshop – Qulisy

Już od kilku miesięcy z zapartym tchem czytam bloga worqshop i odkąd dowiedziałam, że prowadzi qulisy to od dłuższego czasu nadrabiam zaległości i słucham ich. Uwielbiam słuchać tych wszystkich porach, które Kasi dla nas serwuje a robi to znakomicie. Dzięki niej pokochałam Bullet Journal, zamierzam również wprowadzić do życia Miracle Morning. W kulisach natomiast dostarczane są wiele interesujących informacji, które warto mieć na względzie, bo mogą pomóc w blogowaniu.

Dzieciak rządzi

Mimo, że jestem już dorosłą osobą, czasem lubię obejrzeć bajki i  uważam, że nie ma w tym nic złego. W sumie nie żałuję decyzji, bo bajka ta jest świetna i bardzo miło mi się ją oglądało. Jak wiadomo każda bajka porusza bardzo ważne aspekty. Trzeba pamiętać, że rodzina jest najważniejsza i trzeba o nią się troszczyć. Każdy członek rodziny jest ważny i nie może być tak, że nowy członek rodziny się pojawi i ten starszy idzie na odstawkę.

Split

Szczerze nie mam pojęcia co napisać, bo jestem pod wrażeniem tego filmu. Uwielbiam aktora, który odgrywał główną rolę, a raczej kilka ról. Muszę chyba trochę zdradzić wam fabułę, bo bez tego ani rusz. Nasz główna postać ma rozdwojenie jaźni, a raczej tkwią w nim 23 bądź 24 osobowości. Wielkie brawa dla Jamesa McAvoy, który podołał temu wyzwaniu. Mimo, że nie wszystkie osobowości ukazały się to jednak granie kilku naraz było na pewno czymś trudnym, ale udało się jemu. Każda postać była tak barwna i nie sposób było pomylić się kim on teraz jest. Ci co go jeszcze nie obejrzeli to jak tylko znajdą na internecie to gorąco polecam, bo jest co oglądać

Riverdale

Tym razem jest to serial, którego dopiero jeden odcinek obejrzałam i już wiem, że będę musiała obejrzeć go do końca, bo zaciekawił mnie. Wiem, że ten serial powstał na podstawie komiksu i bajeczki animowanej ale niestety nie mam zamiaru tego nadrabiać nie przepadam za komiksami i tego się trzymam.

 

Już tak na koniec wyleciało mi z głowy, że przecież nie macie pojęcia co to jest Tygodnik jak i Tu i teraz, które cyklicznie będę dla was dostarczała, jeśli macie ochotę dowiedzieć się o czym ta seria jest to zapraszam na mojego starego bloga gdzie wyjaśniam to.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>